QBusiness.plReNews.plKontakt Spotkania biznesowe Polityka cookies Polityka prywatności Newsletter Reklama O nas
QBusiness.pl
konferencja
Szukaj 

Co wsparcie dla Ukrainy mówi o pomaganiu i przywództwie?

foto

Strumień pomocy polskiego społeczeństwa dla Ukrainy nie ustaje. – Zdaliśmy celująco egzamin z solidarności społecznej, choć wcale nie mieliśmy czasu, by się na niego przygotować. Po tych kilku tygodniach nasuwa się kilka refleksji, od których nie można uciec – zwraca uwagę Anna Radzikowska, wykładowczyni w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej i działaczka społeczna.


Wkrótce miną dwa miesiące od rozpoczęcia wojny na Ukrainie. Agresja Rosji na naszego wschodniego sąsiada nie tylko przyniosła śmierć, rany i ogrom zniszczeń, ale również zmusiła do ucieczki miliony kobiet i dzieci z ukraińskiej ziemi. W Polsce wojna w Ukrainie ma właśnie ich twarz. Doświadczamy gigantycznego kryzysu humanitarnego, któremu od kilku tygodni stawiamy czoła. To właśnie nasz kraj – a raczej nasze społeczeństwo - przyjęło najwięcej uchodźców i błyskawicznie zorganizowało dla nich pomoc – przyjęło rodziny pod swój dach, wsparło finansowo i materialnie, zaoferowało pracę, pomogło w zorganizowaniu transportu. Zaangażowanie Polek i Polaków w pomoc dla Ukrainy może imponować, budzić dumę i wzruszać, ale jednocześnie skłania do refleksji. Minionych kilka tygodni przyniosło kilka wniosków, od których trudno uciec.


Nieobecność przywództwa


Ofiarność ludzi i pospolite ruszenie całego społeczeństwa jest wspaniałe, ale jest również druga strona medalu: ci, którzy pomagają, są często pozostawieni sami sobie i nie mogą liczyć na niczyje wsparcie. Pomoc działa na bazie oddolnych inicjatyw różnych działaczy, którzy organizują się na własną rękę, działają w płaskich strukturach o niezbyt ściśle zdefiniowanych procesach i odpowiedzialnościach, co z jednej strony tworzy poczucie chaosu a z drugiej powinno wzbudzać podziw, że w tych niedoskonałych warunkach ludzie są w stanie tak wiele dokonać. Towarzyszy tej sytuacji sceptycyzm wobec autorytetów i niemożność znalezienia liderów, którym chciałoby się zaufać – dlatego nie będzie przesadą stwierdzenie, że dokonując cudów w obszarze radzenia sobie z kryzysem uchodźczym mierzymy się także z kryzysem przywództwa.


W ostatnim czasie dużo mówi się o konieczności wporwadzenia systemowych, „odgórnych” działań w obszar pomocy uchodźcom. Warto jednak podkreślić, że takie działania powinny odbywać się z poszanowaniem i przy pomocy istniejących „oddolnych” struktur. Systemowe działanie polega bowiem na włączaniu WSZYSTKICH interesariuszy systemu a nie zastępowaniu jednych drugimi tak jak miało to miejsce w przypadku słynnej sprawy wolontariuszy na Torwarze. To był wręcz podręcznikowy przykład z zarządzania, jak nie należy przejmować władzy w organizacjach i jak nowa władza może zgasić entuzjazm, empatię i chęć do współdziałania.


Oddolność i chęć do niesienia pomocy przez całe społeczeństwa jest wspaniała, ale na entuzjazmie i porywie serca nie można polegać w nieskończonosć, ponieważ w warunkach tak gigantycznego kryzysu mogą one nie wystarczyć. Rola władz w stworzeniu struktur wolontariatu i ustanowieniu silnego, wiarygodnego przywództwa jest absolutnie fundamentalna.


Nie ma „lepszej” i „gorszej” pomocy


W ciągu ostatnich dni lutego, podczas których do Polski zaczęli trafiać pierwsi uchodźcy, w przestrzeni publicznej pojawiło się wiele doniesień o nietrafionych – a czasem wręcz nietaktownych – formach pomocy materialnej dla Ukraińców. Nie brakowało komentarzy i opinii o tym, że wiele osób pomaga poprzez „wietrzenie szaf”, a więc dzieli się znoszonymi (a czasem wręcz podniszczonymi) ubraniami albo przynosi do punktów zbiórek zupełnie niepotrzebne czy – w skrajnych przypadkach - przeterminowane artykuły. Widziałam także zagraniczne autobusy, które po przejechaniu tysięcy kilometrów wracały puste, bo nikt nie był chętny do nich wsiąść… Z perspektywy wolontariuszy doskonale rozumiem frustrację wiążącą się z dodatkową, zbędną pracą czy marnotrawstwem. To jednak nie do końca wina ofiarodawców czy ich nastawienia.


Cała sytuacja ma bowiem źródło w wymienionym już braku struktur i organizacji, przez które często brakuje precyzyjnych, jasno wyartykułowanych wytycznych na temat tego, co w danym momencie jest najbardziej potrzebne. Nie mieliśmy czasu na to, by się zorganizować na tak gigantyczną skalę ani by „przećwiczyć” naszą pomoc. Działaliśmy w odruchu serca. Dlatego ważne jest, abyśmy uczyli się pomagać mądrze i ponad wszystko, abyśmy o tę często wątłą i kruchą chęć pomocy bardzo dbali.


Pozytywna motywacja w miejsce krytyki


W tak burzliwych, trudnych i niespokojnych czasach warto dawać ludziom jak najwięcej pozytywnych bodźców. Motywować ich, a nie zniechęcać. Przekonywać, że ich pomoc jest ważna i potrzebna. Wskazujmy im sposoby, jak należy pomagać, ale nie krytykujmy, nie poddawajmy ocenie i nie przypisujmy im złych intencji. Ktoś, kto ma ogromne chęci do pomocy i spotka się z kpiną, lekceważeniem czy hejtem, może łatwo stracić zapał, a w skrajnych przypadkach… poddać pod wątpliwość sens pomagania w ogóle.


Pomagajmy w zgodzie ze sobą


Podejmujmy decyzję o pomocy ostrożnie i z rozmysłem. Pomagajmy, ale na miarę własnych możliwości i w zgodzie z samymi sobą. Myślmy o przyjęciu uchodźców pod dach, kiedy mamy ku temu warunki lokalowe, materialne i finansowe. Angażujmy się w wolontariat, kiedy czujemy, że mamy siłę i zasoby, by się mu poświęcić.


Pamiętajmy też, że nie ma jednego słusznego sposobu na zaangażowanie się w pomoc. Jedna osoba kupi odzież i bandaże, druga uzna, że woli zaangażować się w wolontariat, trzecia podejmie się organizacji transportu, a czwarta zda się na doświadczenie i plany znanej organizacji pomocowej i wpłaci pieniądze do jej wirtualnej „puszki”. Każdy z tych sposobów jest dobry, słuszny i potrzebny. Ogromne zaangażowanie naszego społeczeństwa w pracę na rzecz Ukrainy budzi uznanie na świecie. Myślę, że pełni także ważną funkcję dla Polek i Polaków – przywraca nam wiarę w samych siebie, w naszą sprawczość i dobro. Warto zaznaczyć, że ostatniej prostej jeszcze nawet nie widać, dlatego jeśli było ciężko, to trzeba wiedzieć, że będzie jeszcze ciężej. Obyśmy w tym nadchodzącym czasie potrafili być dobrzy także dla siebie nawzajem.


Autor: Anna Radzikowska, Executive Coach i wykładowczyni w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej


Źródło: Szkoła Biznesu Politechniki Warszawskiej

21.04.2022


Tagi: wsparcie dla Ukrainy, pomoc, przywództwo


BIK PARK WROCŁAW I

foto

BIK rozpoczęło II etap budowy parku logistycznego BIK Park Wrocław. Inwestycja...

WROCŁAW - BIURA ELASTYCZNE

foto

Biura all inclusive CitySpace, które możesz wynająć od ręki...

GDAŃSK - APARTAMENTY

BIURA DO WYNAJĘCIA W CENTRUM WROCŁAWIA

giełda

West Forum przy ul. Strzegomskiej to kompleks dwóch budynków o łącznej powierzchni biurowej...

NIERUCHOMOŚCI KOMERCYJNE - AGENCJA DORADCZA

giełda

Corees Polska o agencja specjalizująca się w obsłudze rynku nieruchomości komercyjnych. W spektrum...

WROCŁAWSKIE PARKI BIZNESU

foto

Wrocławski Park Biznesu przy ul. Bierutowskiej uzyskał unikalny kompleks technologiczny...

MAGAZYNY, BIURA, GRUNTY - FIRMA DORADCZA

foto

Zakończyło się głosowanie internautów czternastej edycji Plebiscytu Polska Architektura XXL. Publiczność wybrała...

KINNARPS - MEBLE

WROCŁAWSKIE CENTRUM LOGISTYCZNE

Wrocławskie Centrum Logistyczne oferuje do wynajęcia powierzchnie magazynowe...


Wrocławskie Centrum Logistyczne wynajmie powierzchnię w biurowcu...