QBusiness.plReNews.plKontakt Spotkania biznesowe Polityka cookies Partnerzy Newsletter Reklama O nas
QBusiness.pl
SPOTKANIA BIZNESOWE
Szukaj 

O NAS

OFERTA

NEWSLETTER

SPOTKANIA

KONTAKT


Partnerzy:
Wrocław
BCC
WCL DFG
DIG
Dolnośląska
Izba
Gospodarcza
stowarzyszenie
Stowarzyszenie
Przewoźników
Drogowych
Ślęza MRN

Przyspieszona dekarbonizacja potrzebna, ale konieczne są osłony dla najuboższych gospodarstw domowych

wykres


14 lipca br. Komisja Europejska przedstawiła pakiet legislacyjny dotyczący nowych celów redukcyjnych wraz z propozycją rewizji obecnie funkcjonującego systemu EU ETS i stworzenia odrębnego systemu handlu emisjami dla sektora budynków i transportu drogowego.


Wprowadzenie systemu ETS w tych sektorach wydaje się być konieczne, jednak wiązać się będzie z ogromnymi kosztami dla gospodarstw domowych. Osiągnięcie założonej 40-proc. redukcji emisji w sektorach budownictwa i transportu będzie możliwe przy cenach uprawnień dochodzących do ponad 170 EUR/t CO2 w 2030 r., co przełoży się na koszty w wysokości 1 112 mld EUR dla unijnych gospodarstw domowych w latach 2025-2040. Szczególnie narażone będą najbiedniejsze gospodarstwa domowe. Wzrost wydatków na energię dla 20 proc. najuboższych gospodarstw w UE przez opłaty za emisje w transporcie wzrośnie o 44 proc., a przez opłaty związane z ogrzewaniem budynków aż o 50 proc. – twierdzą analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.


Komisja w oparciu o ocenę wpływu (Impact Assessment) przedstawiła plan zawierający cel redukcji emisji o 55 proc. do 2030 r. w por. do 1990 r. EU ETS sprawdził się jako efektywne narzędzie w redukcji emisji w obecnych sektorach. W instalacjach objętych systemem redukcja emisji wynosiła ok. 35 proc. w 2019 r w por. do 2015 r. Około 30 proc. emisji związanych z ogrzewaniem budynków jest już objętych pośrednio lub bezpośrednio systemem ETS. W transporcie tylko flota pojazdów elektrycznych stanowiąca 1 proc. transportu drogowego podlega pośrednio pod system handlu uprawnieniami do emisji. Sektory budynków i transportu odpowiadają za znaczną część emisji UE i nie można ich pominąć w dążeniu do osiągnięcia neutralności. 27 proc. całości emisji w UE pochodzi z transportu, a 36 proc. z budynków. W transporcie 71 proc. to emisje z transportu drogowego, a w budynkach mieszkalnictwo odpowiada za 70 proc. emisji.


Biedniejsze kraje UE o wysokiej konsumpcji emisyjnej energii są najbardziej narażone na skutki rozszerzenia ETS. Dla najuboższych polskich gospodarstw domowych oszacowaliśmy 50 proc. wzrost udziału kosztów energii w wyniku wprowadzenia opłat za emisje w transporcie indywidualnym i aż 108 proc. wzrost w budynkach mieszkalnych. Ponad dwukrotnie większy wzrost w Polsce niż średnio w UE wynika z większego zużycia ciepła, wyższej emisyjności i niższego dochodu Polaków. W scenariuszu najwyższych cen uprawnień oznacza to koszty w wysokości 1 117 EUR rocznie (w cenach z 2015 r.). W 2020 r. średni udział kosztów energii w wydatkach gospodarstw domowych wynosił ok. 10,5 proc. W przypadku najuboższych 20 proc. gospodarstw było to już 11,7 proc. Wzrosty opłat za energię będą przekładać się na poszerzanie zjawiska ubóstwa energetycznego – mówi Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.


Rozszerzenie systemu ETS na nowe sektory wydaje się być konieczne, jednak wiązać się będzie z ogromnymi kosztami dla gospodarstw domowych. Z naszego raportu opublikowanego we współpracy z European Roundtable on Climate Change and Sustainable Transition i Cambridge Econometrics wynika, że osiągnięcie założonej 40-proc. redukcji emisji w sektorach budownictwa i transportu jest możliwe przy cenach dochodzących do ponad 170 EUR/t CO2 w 2030 r., co przekłada się na koszty w wysokości 1 112 mld EUR dla unijnych gospodarstw domowych w latach 2025-2040. W największym stopniu taki wzrost cen uderzy w najuboższe gospodarstwa, które są także użytkownikami najmniej efektywnych, najtańszych i tym samym najbardziej emisyjnych technologii i rozwiązań. Według szacunków przedstawionych w raporcie średni wzrost wydatków na energię dla 20 proc. najuboższych gospodarstw w UE (pierwszy kwintyl dochodowy) przez opłaty za emisje w transporcie wzrośnie o 44 proc., a przez opłaty związane z ogrzewaniem budynków o 50 proc. Oznacza to, że łącznie na koszty emisji przeciętne gospodarstwo domowe będzie musiało przeznaczyć 4,3 proc. swojego dochodu.


- Utrzymanie cen uprawnień na akceptowalnym społecznie i politycznie poziomie w nowych sektorach wymaga zastosowania komplementarnych polityk. Propozycje ujęte w naszym raporcie obejmują wprowadzenie mechanizmów redystrybucji środków dla gospodarstw w najtrudniejszej sytuacji. Ponadto, rekomendacje dotyczą wdrożenia nowych polityk w zakresie efektywności energetycznej i energii odnawialnej oraz ulepszenia istniejących. Niezbędne jest utrzymanie i wzmocnienie unijnych narzędzi, takich jak mechanizm solidarności umożliwiający redystrybucję środków na rzecz biedniejszych państw członkowskich. Popieramy także propozycję zwiększenia środków i zakresu działań w ramach Funduszu Modernizacji i Innowacji, celem łagodzenia skutków rozszerzenia ETS, w krajach, w których transformacja energetyczna jest największym wyzwaniem – konkluduje Magdalena Maj, kierownik Zespołu Energii i Klimatu Polskiego Instytutu Ekonomicznego.


Źródło: Polski Instytut Ekonomiczny

14.07.2021


Tagi: gospodarka, dekarbonizacja, klimat