QBusiness.plReNews.plKontakt Spotkania biznesowe Polityka cookies Partnerzy Newsletter Reklama O nas
QBusiness.pl
FORD
Szukaj 

60 dni z e-mytem

Od lipca na polskich autostradach oraz wybranych drogach ekspresowych i krajowych funkcjonuje system elektronicznego poboru opłat za przejazd. E-myto od początku wzbudzało wiele dyskusji i obaw, szczególnie w branży TSL. Czy niepokój okazał się uzasadniony? O pierwszych 60 dniach z nowymi zasadami opowiada Grzegorz Rusik - Kierownik ds. Projektów Dystrybucji Krajowej w ROHLIG SUUS Logistics.


E-myto – na razie problemy

Przejście na system e-myta oraz płatne autostrady komercyjne nie obywa się bez trudności. Mamy do czynienia z precedensem w transporcie polskim. Nowe pojęcia, zasady oraz procesy nastręczają problemów nie tylko operatorom logistycznym i przewoźnikom, ale także Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad oraz firmie Kapsch TrafficCom, która wdrożyła i obsługuje elektroniczny system poboru opłat (ESP). Dwa dni opóźnienia w rozruchu całego systemu to zaledwie początek.


Ponad miesiąc po wprowadzeniu e-myta nadal nie działają wszystkie planowane bramownice odpowiedzialne za rejestrowanie pojazdów poruszających się po drogach płatnych. Pojawiają się też kradzieże osprzętu. Pomimo tego opłaty od przewoźników są pobierane. Pozostaje jednak pytanie, czy i jak braki sprzętowe wpływają na wysokości opłat pobieranych z prepaidowego konta przewoźnika. Można wyobrazić sobie sytuację, w której nastąpi rozpoczęcie pobierania opłaty podczas wjazdu na płatną trasę, jednak z powodu np. awarii bramownicy podczas opuszczania strefy płatnej, system nie zakończy naliczania należności. Nie wiadomo jak system interpretuje takie zdarzenia, a ponieważ przewoźnicy wciąż nie mogą zobaczyć w systemie szczegółowych specyfikacji opłat, to nie mogą zweryfikować ponoszonych przez kierowców kosztów. Na stronie viaTOLL nawet po zalogowaniu nie można wyfiltrować poszczególnych przejazdów: gdzie miały miejsce i kiedy (dokładna godzina). Precyzyjna weryfikacja cen i opłat jest więc niemożliwa.


Kto i ile płaci za e-myto?

Koszt e-myta, jako dodatkowe obciążenie podatkowe, w ostatecznym rachunku ponoszą klienci. Większość firm logistycznych określiła sposób naliczania nowej należności na podstawie mechanizmów i symulacji opartych na dostępnych informacjach i danych historycznych. W ROHLIG SUUS Logistics, opierając się o dostępne oficjalne materiały związane z drogami płatnymi, przeanalizowaliśmy wykonane przez nas przewozy w okresie od stycznia do czerwca br., identyfikując drogi obecnie płatne, którymi wtedy poruszały się nasze samochody i określając koszty, które ponieśliby przewoźnicy, gdyby wówczas funkcjonował system e-myta. Łączne koszty były podstawą do zdefiniowania wskaźnika opłaty drogowej, ponoszonej ostatecznie przez klientów jako procentowa wartość od ceny za fracht.


Trudności z rozliczeniem występują natomiast w relacji operator – przewoźnik. Wspomniany już problem z niedziałającym elementem systemu, który ma pokazywać specyfikację przewozów wraz z opłatami, utrudnia weryfikację rzeczywistych kosztów pojedynczego przewoźnika. Tymczasem więc zmuszeni jesteśmy opierać stawki na indywidualnych wyliczeniach podwykonawców. Jednak dzięki temu, że współpracujemy z pewnymi i doświadczonymi przewoźnikami, w oparciu o długoterminowe kontrakty, możemy z dużym zaufaniem opierać się na przekazywanych przez nich danych. Nie zmienia to jednak faktu, że do momentu sprawnego funkcjonowania całego systemu dokonanie dokładnego rozliczenia za przewozy na linii operator – podwykonawca transportowy jest trudne.


Tak czy nie dla e-myta?

Elektroniczny system poboru opłat za przejazd wybranymi drogami krajowymi, ekspresowymi i autostradami dla samochodów ciężarowych jest rzeczywistością, od której nie można uciec. Potrzebny jest czas na weryfikację systemu, zwłaszcza, że pobór opłat działa dopiero od 3 lipca. Wprowadzenie takich opłat jest źródłem dodatkowego zasilenia budżetu państwa zgodnie z unifikacjami europejskimi. Oby uzyskane przychody, a wysokość ich będzie niebagatelna, rzeczywiście przyczyniły się do szybkiej poprawy stanu polskich dróg, a nie stały się, tak jak dopłata do paliwa, kolejnym zasileniem kasy ogólnej. Byłby to niezwykle pozytywny skutek dla całej branży TSL.


Szczęściem w nieszczęściu jest to, że z punktu widzenia konsumentów koszt e-myta nie powinien przełożyć się istotnie na wzrost cen. Udział kosztu transportu w cenie produktów rzadko przekracza 3%, wobec czego pięcioprocentowa zmiana wartości tego kosztu (obejmuje to również autostrady komercyjne), praktycznie nie powinno zmienić cen towarów na półkach.


Źródło: ROHLIG SUUS Logistics

01.09.2011


Tagi: transport drogowy, e-myto


Udostępnij

SPOTKANIA BIZNESOWE

WROCŁAWSKIE PARKI BIZNESU

foto

Z przyjemnością informujemy, że nasz najemca, firma Talex S.A. oraz zarządzający...

WROCŁAW - BIURA KLASY A NA SPRZEDAŻ

foto

Na sprzedaż nowoczesne biura klasy A w nowopowstającym biurowcu SQ Business Center...

PLATFORMA ZAKUPOWA - ZOBACZ I SKORZYSTAJ!

giełda

Łączymy sprzedających i kupujących na wspólnej...

KINNARPS - MEBLE

foto

Pod hasłem „OTWARCI NA ZMIANY” (OPEN FOR CHANGE) na tegorocznych targach Orgatec Kinnarps przedstawił...

WROCŁAWSKIE CENTRUM LOGISTYCZNE

Od połowy lipca, WCL oferuje do wynajęcia obiekt magazynowy o pow. 1650 m2 z 12 bramami...


Wrocławskie Centrum Logistyczne wynajmie powierzchnię w biurowcu...