QBusiness.plReNews.plKontakt Spotkania biznesowe Polityka cookies Partnerzy Newsletter Reklama O nas
QBusiness.pl
spotkania biznesowe
Szukaj 
Banner

O NAS

OFERTA

NEWSLETTER

SPOTKANIA

KONTAKT


Partnerzy:
Wrocław
BCC
WCL DFG
DIG
Dolnośląska
Izba
Gospodarcza
stowarzyszenie
Stowarzyszenie
Przewoźników
Drogowych
InWroc MRN
Ślęza

Ślęza wysoko pokonuje Eneę AZS w inauguracji sezonu we Wrocławiu

wykres


W meczu 3. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet Ślęza Wrocław pokonała Eneę AZS Poznań 78:43 i tym samym odniosła drugie zwycięstwo w drugim meczu sezonu 2019/2020.


Wynik otworzyła skutecznym wejściem pod kosz Ana Pocek, chwilę później z linii rzutów osobistych jeden punkt zdobyła Aleksandra Parzeńska. Potem rozpoczął się festiwal niecelnych rzutów z obu stron. Żadna z zawodniczek nie była w stanie poprawić wyniku i zrobiła to dopiero Parzeńska po upływie dwóch minut. Chwilę później za trzy trafiła Abigail Glomazic, a Parzeńska potrzebowała niewiele czasu aby doprowadzić do stanu 5:5. Choć następne punkty zostały zdobyte po 90 sekundach, to czas ten ciągnął się niemiłosiernie. Faule i niecelne rzuty sprawiły, że mizerny wynik obu zespołów się utrzymywał.


Dopiero końcówka pierwszej odsłony przyniosła przełamanie. Eneę AZS na prowadzenie wyprowadziła Keondria Calloway, ale błyskawicznie pięć oczek rzuciła Britney Jones i Ślęza chwilowo odzyskała inicjatywę. Na chwilę, bowiem żadna z koleżanek amerykańskiej rozgrywającej 1KS-u nie popisywała się skutecznością, co skrzętnie wykorzystały rywalki. Serię 5:0 zakończyła była zawodniczka klubu z Wrocławia - Lea Miletić. Skoro nikt nie kwapił się, żeby pomóc Jones, to sama wzięła sprawy w swoje ręce i odpowiedziała kolejnymi pięcioma oczkami, dzięki czemu to żółto-czerwone prowadziły po pierwszych 10 minutach.


Druga odsłona rozpoczęła się podobnie jak pierwsza - od szybkich punktów Ginette Mfutili i rozwinęła się tak samo. Minutę po trafieniu środkowej Enei AZS-u 2 oczka zdobyła wejściem pod kosz Agata Dobrowolska i mieliśmy 17:14. Kolejne 3 minuty to siedem niecelnych rzutów i dwie straty. Przełamanie nastąpiło za sprawą Any Pocek i Darii Marciniak. Niestety reprezentantka Polski po swoim lay-upie źle wylądowała i doznała groźnie wyglądającej kontuzji. Oczekujemy na wyniki badań, które powiedzą nam, jak wygląda sytuacja z jej zdrowiem.


Po stronie zespołu z Poznania niemoc ofensywna trwała aż pięć minut, dopiero wtedy trafiła Aleksandra Pawlak. Tak jak w pierwszej kwarcie, w drugiej również dopiero w końcówce doszło do wymiany ciosów. Na 22:18 punkty zdobyła Karolina Stefańczyk, na co odpowiedziała Britney Jones. Za trzy przymierzyła Pawlak, a Ana Pocek najpierw była skuteczna z linii rzutów wolnych, następnie zaś z półdystansu. Na dwa oczka doświadczonej skrzydłowej zespołu z Poznania trójką skontrowała Abigail Glomazic. Dzięki niej Ślęza prowadziła 31:23, a równo z syreną zapraszającą wszystkich na przerwę za trzy przymierzyła jeszcze Agata Dobrowolska. Wrocławianki zakończyły pierwszą część meczu z 11 punktami przewagi, ale bynajmniej nic nie było jeszcze przesądzone.


Po przerwie dalej próżno było szukać rytmu i konsekwencji w ofensywie obu zespołów. Atakom gości ton chciała nadać Keondria Calloway, ale pudłowała swoje próby. Po drugiej stronie dobrą grę z pierwszej połowy na drugą chciała przenieść Britney Jones, lecz nie zanotowała dobrego początku trzeciej kwarty. Dopiero po jej przechwycie i będącym jego konsekwencją lay-upem Abigail Glomazic udało się wystartować z punktami. Minęły jednak 2,5 minuty od wznowienia gry.


Ślęza postanowiła na fundamenty koszykówki i chcąc powiększyć swój dorobek próbowała dostać się na linię rzutów osobistych. Ta sztuka udała się kolejno Jones, Dobrowolskiej, Nevenie Jovanović oraz Pocek i mieliśmy 44:23. Po stronie Enei AZS-u nie funkcjonowało absolutnie nic. Trener Elmedin Omanić szukał wśród przeróżnych zestawień kadrowych optymalnej piątki - na próżno. Straty, pudła, faule - to wszystko nie omijało zespołu gości, co napędzało ofensywę gospodyń.


Poznanianki mogły odetchnąć z ulgą, gdy w końcu Milana Zivadinovic przebiła się pod kosz i po siedmiu minutach bez punktów Enea AZS wreszcie powiększyła swój dorobek. Wtedy było już jednak 46:25 dla Ślęzy i losy spotkania właściwie były rozstrzygnięte. Siedem punktów z rzędu pod koniec trzeciej kwarty nie pomogło przyjezdnym.


Zwłaszcza, że po rozpoczęciu decydującej części meczu inicjatywę znowu przejęły wrocławianki. W czwartej kwarcie koszykarki Ślęzy wreszcie zagrały tak, jak oczekiwali tego kibice w trzech poprzednich odsłonach. Wysoka skuteczność, szybkie i efektowne akcje oraz dobra defensywa powiększały przewagę gospodyń. Zawodniczki z Poznania starały się zrobić wszystko, żeby prowadzenie Ślęzy nie rosła zbyt szybko, ale były bezradne wobec grającego na pełnych obrotach 1KS-u. Ana Pocek i Britney Jones miały pełną kontrolę nad wydarzeniami i raz jedna, raz druga dokładały kolejne punkty do swojego dorobku. Podkoszowa i rozgrywająca Ślęzy były odpowiedzialne za 19 z 24 ostatnich punktów swojego zespołu.


Choć przez pierwsze 15 minut koszykarki z Wrocławia z trudem zdobywały kolejne punkty, to defensywą skutecznie ograniczały poczynania rywalek. Popis ofensywny w 4 kwarcie i będące jego rezultatem aż 35 punktowe zwycięstwo Ślęzy nieco zamazują obraz tego spotkania, ale z jego przebiegu triumf wrocławianek jest w pełni zasłużony.


Ślęza Wrocław - ENEA AZS Poznań 78:43 (15:12, 19:11, 14:8, 30:12)

Ślęza: Jones 30, Pocek 18, Glomazic 10, Dobrowolska 7, Jovanović 6, Piędel 3, Owczarzak 2, Marciniak 2, Klatt 0, Burdick 0.

Enea AZS: Mfutila 9, Pawlak 7, Wdowiuk 6, Parzeńska 5, Calloway 5, Zivadinovic 5, Miletic 4, Stefańczyk 2, Rogozińska 0, Stelmach 0, Nowicka 0, Banaszak 0.


Źródło: 1 Klub Sportowy Ślęza Wrocław

13.10.2019


Tagi: koszykówka kobiet, Energa Basket Ligi Kobiet