QBusiness.plReNews.plKontakt Spotkania biznesowe Polityka cookies Partnerzy Newsletter Reklama O nas
QBusiness.pl
FORD
Szukaj 

Narodowcy przejdą mimo zakazu. Komendanci przyznają: sytuacja jest dramatyczna

wykres


- To nie jest dla nas łatwa decyzja. To poważny dylemat moralny, bo jesteśmy od zapewniania bezpieczeństwa. Jednak frustracja poszła za daleko - mówi policjant z Wrocławia. Oficjalnie w tym mieście na L4 jest 37 proc. Policjanci na odprawach słyszą jednak o 50 proc. W mniejszych miastach regionu absencja zbliża się do 100 proc.


- Znam z odpraw liczby i u nas już ponad połowy stanu nie ma. Największa absencja jest w jednostkach, które pracują na ulicy. My się przyłączyliśmy. Od poczucia solidarności zawodowej to tak ruszyło. Ci policjanci są najniżej opłacani, a wykonują odpowiedzialną, niebezpieczną i ciężką prace - mówi money.pl policjant z Wrocławia, który z oczywistych względów nie chce upubliczniać swojego nazwiska.


Policjanci, z którymi udało nam się porozmawiać podkreślają, że przyłączenie się do protestu było jedną z najtrudniejszych decyzji w ich karierze.


- Wszyscy mamy poczucie stania w rozkroku: między obowiązkami a misją. Po prostu nie mamy innych narzędzi, by walczyć o nasze postulaty. Bardzo bym chciał żeby, nie oceniać tych, którzy zostali w pracy. Jednak na pewno w niektórych jednostkach zrobi się z tego powodu nieprzyjemnie - dodaje policjant.


- Źle się czujemy z tym że bandyci mogą poczuć się bezkarni, ale tak długo głośno krzyczymy, a nikt nas nie słucha. List do policjantów komendant główny napisał dopiero we wtorek, kiedy sytuacja zrobiła się już dramatyczna. Teraz apeluje się do naszych sumień, ale nie jest w porządku. Inna forma protestu by nie pomogła - mówi money.pl policjantka z Wrocławia.


Oficjalne dane mówią o 30 proc. policjantach, którzy poszli na zwolnienia.


- Są duże miasta gdzie przekroczyła już 50 proc. Tam o wydolności służby nie ma mowy. Takich miast jest wyjątkowo dużo. Nie jest nam wcale do śmiechu, bo może być gorzej. Obciążenie praca tych co zostali jest tak duże, że fizycznie nie wytrzymają i tych na L4 może być jeszcze więcej - mówi money.pl Sławomir Koniuszy z biura prasowego zarządu głównego NSZZ Policjantów.


Jak przekonuje granicą zapewnienia płynności służby jest stan w okolicach 40 proc. Po nim zaczyna się bardzo poważny problem. - Ciągle czekamy na zaproszenie do rozmów od ministra Brudzińskiego, ale ono nie przychodzi. Powaga sytuacji jest jednak taka, że to ostatni moment, żeby zamknąć się bez kamer i mikrofonów, bo boimy się o to, co może się stać - dodaje Koniuszy.


Zapytany o nieoficjalne informacje, z których wynika, że do pomocy w utrzymaniu porządku ma być zaangażowane Wojsko, odpowiada: Tego sobie nie wyobrażam. Trzeba by ogłosić stan klęski żywiołowej, stan wyjątkowy, a tu przecież wystarczy, żeby minister chciał rozmawiać. Wtedy ludzie zacisnęliby zęby i wrócili do pracy.


Z kolei dla policjantów, którzy słyszeli o pomysłach zaangażowania wojska do pracy na ulicach, wydaje się to jedyny rozsądny scenariusz wobec absencji wśród funkcjonariuszy prewencji. Zwłaszcza że narodowcy zapowiadają, że i tak przemaszerują ulicami Wrocławia, mimo zakazu prezydenta.


Autor: Krzysztof Janoś


Źródło: money.pl

08.11.2018


Tagi: marsz niepodległości, narodowcy


SPOTKANIA BIZNESOWE

WROCŁAWSKIE PARKI BIZNESU

foto

Znamy już najpiękniejsze obiekty architektoniczne Wrocławia oddane do użytku w 2017 roku...

WROCŁAW - BIURA KLASY A NA SPRZEDAŻ

foto

Na sprzedaż nowoczesne biura klasy A w nowopowstającym biurowcu SQ Business Center...

PLATFORMA ZAKUPOWA - ZOBACZ I SKORZYSTAJ!

giełda

Łączymy sprzedających i kupujących na wspólnej...

SPOTKANIA BIZNESOWE

KINNARPS - MEBLE

foto

Kinnarps Polska uruchamia wyprzedaż mebli biurowych poprzez sklep internetowy...

WROCŁAWSKIE CENTRUM LOGISTYCZNE

Od połowy lipca, WCL oferuje do wynajęcia obiekt magazynowy o pow. 1650 m2 z 12 bramami...


Wrocławskie Centrum Logistyczne wynajmie powierzchnię w biurowcu...